Witajcie! W ostatnich tygodniach moja kosmetyczna szuflada wzbogaciła się o pokaźną gromadkę kosmetyków Eveline. Pomyślałam, że zanim zacznę je recenzować zrobię krótki wstęp z zapowiedzią tego co w niedługim czasie pojawi się na blogu. Zebrałam zatem do zdjęć wszystkie kosmetyki tej marki, które aktualnie posiadam i używam. Część z nich dotarła do mnie od firmy Eveline w ramach testowania, o czym Wam kiedyś wspominałam na moim Facebooku. Pierwszy raz mój blog został wybrany do tej akcji, z czego się bardzo cieszę, bo trafiły do mnie same nowości.
Marki EVELINE Cosmetics nie muszę chyba nikomu przedstawiać, ale zanim przejdę do prezentacji kosmetyków wspomnę na początku o kilku ciekawostkach. Marka Eveline jest obecna na kosmetycznym rynku od 30 lat, przez ten czas zdążyła osiągnąć wiele sukcesów. Obecnie kosmetyki Eveline można kupić w aż 70 krajach na całym świecie!
Każdego roku eksportowane są miliony produktów na do większości krajów
Europy, ale także do USA, Korei, na Tajwan, do krajów arabskich. To
robi wrażenie, przyznajcie same. Szczerze mówiąc jeszcze do niedawna nie
miałam pojęcia, że ta nasza polska marka jest tak popularna. A co obecnie testuję? Odpowiedź poniżej. :)
Przez zimę moje paznokcie nie wyglądały najlepiej. Stały się łamliwe, końcówki zaczęły się rozdwajać, nie wspomnę już o skórkach, z którymi nie mogę ostatnio dojść do ładu. Powiedziałam sobie dość! Do wiosny moje paznokcie muszą być takie jak dawniej - mocne i o wyrównanym kształcie. W tej walce pomagają mi dwa produkty. Pierwszy z nich to odżywka 6w1 nadająca kolor. Z racji tego, że faktycznie nadaje kolor - pastelowy róż używam jej solo, ale też jako bazę pod inne lakiery. O skórki dba arganowy balsam SOS. Dodatkowo w używam znanego Wam zapewne żelu na skórki z Sally Hansen.
Pozostając z temacie dłoni, luksusowy peeling do rąk z ekstraktem z wanilii dba o ich gładką skórę. Jakiś czas temu miałam podobny peeling z Eveline Młode Dłonie i z tego co pamiętam również pachniał waniliowo.
Jak już doprowadzę swoje paznokcie i dłonie do ładu to pokażę Wam lakier z serii Color Edition w pięknym koralowym odcieniu.
Teraz coś do pielęgnacji twarzy. Mój pierwszy magiczny krem CC - nawilżająco - rozświetlający 8w1. Ucieszyłam się, gdy zobaczyłam, że jest do jasnej cery. Nie jest zły, ale miłości z tego nie będzie, opowiem Wam więcej przy pełnej recenzji.
Maseczka do twarzy SOS na zaskórniki i przebarwienia. Nie lubię rozgrzewających kosmetyków do twarzy, zawsze boję się jakichś większych podrażnień. Z tą maseczką na szczęście nie było problemów, została już przetestowana i jeszcze w tym tygodniu postaram się Wam o niej napisać coś więcej.
Pozostałe kosmetyki to kolorówka. Podkład trwale kryjący bez efektu "maski" ideal stay 12h dostałam do testów, ale niestety odcień 16 jest dużo za ciemny na teraz, zresztą latem chyba też nie będzie dobry. Spróbuję go pomieszać z jakimś jasnym podkładem, może wtedy będzie ok.
Eyeliner w kałamarzu Celebrity zamówiłam jakiś czas temu w drogerii iperfumy. Swoją drogą znajdziecie tam też sporo innych kosmetyków Eveline. Skusiłam się na niego po kilku pozytywnych recenzjach na Waszych blogach i jestem zachwycona! Pędzelek jest bardzo wygodny w użyciu i łatwo można nim narysować kreskę. Recenzja jest już gotowa, czeka tylko na publikację. :)
Róż do policzków Satin Blush w odcieniu 06 Peach Beige. Na zdjęciu wyszedł nieco ciemniejszy niż w rzeczywistości. Jest bardzo delikatny, posiada malutkie drobinki.
Korektory pod oczy do tej pory uważałam raczej za zbędne. Wydawało mi się, że wszystko co trzeba zakrywa podkład, ale teraz widzę, że tak nie jest. Podkład zazwyczaj nie rozświetla spojrzenia tak jak korektor. Ten z Eveline w odcieniu light jest dla mnie idealny pod względem koloru. Nie mam dużych cieni pod oczami, ale zdecydowanie widać różnicę po jego zastosowaniu.
I na koniec dwa tusze do rzęs. Big Volume Explosion w złotym opakowaniu ma ogromną szczoteczkę. Ale koniec końców jest rewelacyjny! Nie sądziłam, że Eveline ma takie dobre kosmetyki kolorowe. Na pewno będę do niego wracać, bo cena niska, a działanie dużo lepsze od niejednego tuszu L'oreal czy innych droższych marek. Drugi tusz X-treme Noir wypada nieco słabiej, ale też jest niezły.
Nigdy nie miałam tylu kosmetyków marki Eveline w jednym czasie. Jestem oczarowana eyelinerem, tuszem Big Volume i korektorem. O niektórych kosmetykach jeszcze nie wyrobiłam sobie zdania, więc będziecie musiały poczekać na recenzje przynajmniej do marca. Na pewno najpierw pojawią się recenzje kolorówki, a na końcu produktów do paznokci, bo tu na efekty trzeba trochę poczekać.
Jestem ciekawa czy macie jakieś swoje ulubione kosmetyki z marki EVELINE? Którego kosmetyku z powyższych jesteście najbardziej ciekawe? :)
- 17.2.15
- 71 Komentarze

















