Hej! Miałam wczoraj opublikować nowy wpis, ale odsypiałam Walentynkową imprezę. :P Wróciliśmy do domu o 4 nad ranem. Było super, niczym na wielkim weselu. Stoły zastawione jedzeniem, białe krzesła, kryształowe żyrandole, muzyka na żywo. Sala pomieściła prawie 300 (nie tylko zakochanych) osób w różnym wieku. Mam kilka zdjęć, ale pokażę je Wam w podsumowaniu lutego, a na dzisiaj przygotowałam recenzję rosyjskiego masełka do ciała. Mam nadzieję, że Wasz weekend był równie udany, niezależnie od tego czy świętowałyście Walentynki czy nie? :)
Przejdźmy teraz do recenzji. Pomarańczowe, ujędrniające, gęste masło do ciała Kąpiel Agafii to kolejny rosyjski kosmetyk w mojej pielęgnacji. Czy zima czy lato masełka do ciała zużywam regularnie, to zdecydowanie moja ulubiona forma kosmetyków nawilżających do ciała.
Masełko umieszczone jest w plastikowym słoiczku o pojemności 300ml. Pod nakrętką znajduje się dodatkowe wieczko zabezpieczające, którego ja w sumie od razu się pozbyłam. Ale dobrze, że takie coś jest. Masło jest z nazwy gęste, byłam bardzo ciekawa czy w praktyce będzie tak samo. Wiadomo, że producenci czasem obiecują gruszki na wierzbie już na wstępie, ale tutaj nie mam się do czego przyczepić. Konsystencja jest naprawdę gęsta, typowo maślana, bardzo przyjemna w aplikacji. Dobrze się rozsmarowuje, tak jakby z poślizgiem, ciężko mi to inaczej nazwać, i nie jest to bynajmniej zasługa parafiny, bo jej w składzie na szczęście nie ma.
Zapach jest bardzo lekki, trochę się zawiodłam, bo oczekiwałam soczystej pomarańczy. Nie utrzymuje się zbyt długo na skórze - tak około godzinę, może trochę dłużej. Maseł używam zazwyczaj po wieczornej kąpieli, lubię otulać się wtedy przyjemnymi zapachami, w przypadku tego masełka nie mogę liczyć na zbyt wiele. Działanie natomiast oceniam bardzo dobrze, przy regularnym stosowaniu widać wyraźną poprawę w nawilżeniu i wygładzeniu skóry, robi się ona także lekko napięta, za co odpowiedzialne są z pewnością składniki aktywne, o których poniżej. Kosmetyk szybko się wchłania i nie zostawia na skórze żadnej tłustej warstwy. Tuż po posmarowaniu czuć co prawda delikatny film nawilżający, ale trwa to dosłownie minutkę. Można szybko wskoczyć w piżamkę. ;)
- Olejek pomarańczowy (Citrus Aurantium Amara Flower Oil) - odpowiedzialny jest zapewne częściowo za zapach kosmetyku, według producenta ma także za zadanie ujędrniać skórę i usuwać toksyny (?). Odnośnie ujędrniania to masełko rzeczywiście po kilku dniach używania zostawia skórę lekko napiętą, ale przypisywałabym te zasługi także olejowi z rokitnika. Usuwanie toksyn z organizmu? Wątpię, ale też ciężko mi to ocenić. :)
- Wosk kwiatowy z lawendy wąskolistnej (Lavandula Angustifolia Flower Wax) - chroni i utrzymuje skórę nawilżoną. Podejrzewam, że to ten składnik daje taki poślizg przy rozsmarowywaniu masełka na skórze.
- Organiczny olej z nasion rokitnika (Organic Hippophae Rhamnoides Seed Oil) - ten składnik może być odpowiedzialny za kolor masełka, bo naturalny olej rokitnikowy ma żółtą lub czerwoną barwę. Ale co tam kolor, rokitnik ma wspaniałe właściwości dla skóry i ciała. Jest źródłem naturalnych przeciwutleniaczny, szeregu witamin: A, E, C, D, K, minerałów, zawiera kwas Omega-7, plamitynowo-oleinowy, który jest naturalnym składnikiem lipidów skóry. Poprawia mikrokrążenie w tkance podskórnej, nadaje skórze elastyczności. Producent dobrze zrobił dodając taki składnik do masełka właśnie w wersji ujędrniającej.
- Ekstrakt z korkowca amurskiego (Phellodendron Amurense Bark Extract) - ten składnik brzmi dość egzotycznie, nie przypominam sobie, żebym wcześniej miała jakikolwiek kosmetyk z jego zawartością. Ma działanie nawilżające i tonizujące.
Skład: Aqua, Stearic Acid, Glyceryl
Stearate, Cetyl Palmitate, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Glycerin,
Lavandula Angustifolia Flower Wax (wax flower), Panthenol, Citrus
Aurantium Amara Flower Oil (Pomerantseva oil), Organic Hippophae
Rhamnoides Seed Oil (organic sea buckthorn seed oil) , Phellodendron
Amurense Bark Extract (extract Amur cork), Parfum, Potassium Hydroxide,
Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.
Wszystkie masła Kąpiel Agafii wolne są od parabenów, olei mineralnych, syntetycznych substancji zapachowych, SLS.
Pojemność: 300ml
Dostępność: sklep internetowy SKARBY SYBERII
Cena: ok. 16zł
Podsumowując, lubię gęste, treściwe konsystencje, które zapewniają dobre nawilżenie, a jednoczenie nie zostawiają
tłustej warstwy i pozwalają szybko wskoczyć w ubrania czy piżamkę. Masełko Kąpiel Agafii spełnia te kryteria i mogę zaliczyć je do jednych z
lepszych jakie miałam w tym przedziale cenowym. Co prawda zapach mógłby być intensywniejszy, ale lepszy taki delikatny od jakiegoś brzydkiego, który w ogóle by mi się nie podobał.
Dostępne są jeszcze 2 inne wersje tych maseł: amarantowe - odmładzające (mam ochotę je wypróbować) oraz muszkatołowe - odżywcze (tutaj bałabym się zapachu, ale może niepotrzebnie?).
Dostępne są jeszcze 2 inne wersje tych maseł: amarantowe - odmładzające (mam ochotę je wypróbować) oraz muszkatołowe - odżywcze (tutaj bałabym się zapachu, ale może niepotrzebnie?).
Znacie to masełko? Jakich kosmetyków nawilżających do ciała aktualnie używacie? :)
- 16.2.15
- 49 Komentarze






