Samoopalacz VITA LIBERATA BODY BLUR, czyli efekt Photoshopa w kremie

30.5.17

Hej Dziewczyny! Pogoda nas ostatnio rozpieszcza, można się wygrzewać na słoneczku, które w tym roku wyjątkowo długo kazało na siebie czekać. Nie każdy jednak ma czas lub ochotę na długie opalanie. Pamiętajmy, że promieniowanie słoneczne bywa bardzo zdradliwe i szkodliwe. Przy mojej jasnej karnacji złapanie lekko brązowego koloru trwa bardzo długo. Najbardziej irytujące jest to, że ręce i dekolt opalają mi się dość szybko, a nogi są wciąż blade. Ale mam na to sposób - to kremy i balsamy brązujące. Mimo, że sięgam po nie sporadycznie i od większego święta, to jestem wobec nich niezwykle wymagająca. Dużym zaufaniem darzę markę VITA LIBERATA, dlatego też wiosną zdecydowałam się na wypróbowanie nowego balsamu BODY BLUR w odcieniu Medium. Zapraszam na recenzję. 


Body Blur Instant HD Skin Finish to zmywalny make-up do ciała, który nadaje efekt rozświetlonej gładkiej i naturalnie opalonej skóry. Natychmiastowy efekt opalenizny pozwala zatuszować drobne niedoskonałości, żyłki lub małe blizny nadając satynowe wykończenie. 


Produkt otrzymujemy w miękkiej tubce o pojemności 100 ml. Balsam ma dość rzadką konsystencję. Najlepiej aplikować go za pomocą specjalnej rękawicy Skin Care przeznaczonej do kosmetyków samoopalających. Oczywiście można użyć dłoni, ale rękawica to dużo wygodniejsze rozwiązanie. Wtedy łatwiej uniknąć smug i zacieków. Chociaż przyznam, że balsam Vita Liberata i dłońmi rozprowadza się bez zarzutu.

Odcień medium latte to propozycja dla jasnych i średnich karnacji. Poniżej na dłoni możecie zobaczyć jak produkt się zachowuje tuż po aplikacji. Początkowo kolor przeraża, ale po rozprowadzeniu pozostaje tylko złota delikatna poświata, która wygląda naturalnie. Balsam zgodnie z obietnicami wyrównuje koloryt skóry, maskuje drobne zaczerwienienia, pajączki. Działa faktycznie niczym opcja blur w programie graficznym. Optycznie wygładza skórę, nadaje jej zdrowego blasku. Jeśli chociaż raz używałyście rajstop w sprayu z Sally Hansen to powiem Wam, że Body Blur od Vita Liberata to delikatniejsza wersja tego produktu przeznaczona do stosowania na całe ciało. To mój pierwszy balsam brązujący, który nie wydziela nieprzyjemnego zapachu. Nigdy nie sądziłam, że przy takich kosmetykach to może być możliwe. 



W składzie znajdziemy nawilżającą bazę, jaką jest aloes, gliceryna, masło shea, panthenol. Kosmetyk nie wysusza skóry. Efekt na skórze utrzymuje się do kąpieli. Kosmetyk zmywa się równomiernie z użyciem najzwyklejszego żelu pod prysznic. 



Podsumowując, jeśli zależy Wam na szybkim uzyskaniu delikatnej opalenizny to mogę Wam śmiało polecić nowość od marki Vita Liberata. Balsam Body Blur ma wiele zalet, które wyróżniają go na tle innych produktów tego typu. Przede wszystkim jest łatwy w aplikacji, nie pozostawia smug, wygląda na skórze bardzo naturalnie, nie wydziela nieprzyjemnego zapachu, który często towarzyszy balsamom brązującym. Minusem jest tutaj chyba tylko dość wysoka cena.

Znacie kosmetyki Vita Liberata? Używacie balsamów brązujących czy czekacie na naturalną opaleniznę od słoneczka? 

Zobacz także...

14 komentarzy

  1. Ja nie lubię samoopalaczy, głównie właśnie za nieprzyjemny zapach, ale skoro ten tak nie pachnie to może bym wypróbowała kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam, był świetny, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę wypróbować ten samoopalacz, może w końcu trafię na ten "jedyny" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. VITA LIBERATA to moja największa miłość, wszystko się u mnie doskonale sprawdza i zamierzam poznać także tą nowość.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ten sam problem: ręce i dekold opalają mi się szybko, a nogi blade :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jestem bardzo ciekawa tej nowości, uwielbiam ich piankę :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem ciekawa jakby sie prezentował na ciele, raz dzięki samoopalaczowi zrobiłam się na żółtko :0

    OdpowiedzUsuń
  8. lubię tę firmę, szybki efekt można otrzymać

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja wolę się jednak opalić na słonku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam kiedyś lotion który nie sprawdził się u mnie, dlatego też nie używam tego typu produktów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tego kosmetyku ale wolę jednak opaleniznę, którą juz udało mi się złapać! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. szkoda, że nie wymyślili balsamu który nie ubrudzi białej sukni jestem biała jak ściana i szukam alternatywy słonka :(

    OdpowiedzUsuń

ODWIEDZAM

sammydress

Archiwum bloga