Greckie kosmetyki Mythos - Rumiankowe mydło w płynie

7.3.14

Pozostając w temacie kosmetyków naturalnych, dzisiaj mam dla Was krótką recenzję rumiankowego mydła w płynie z Mythos. Ten post miał się pojawić wcześniej, ale jakoś nie miałam weny by opisywać mydło. Wszak na upartego można by o nim napisać jedno zdanie, że dobrze oczyszcza i myje dłonie. :D Ale skleciłam coś dłuższego i zostawiam Was dzisiaj z tą recenzją.

Zacznę od opakowania, bo zasługuje na kilka słów uwagi. Jest  niskie i szerokie, co sprawia, że jest stabilne i się nie przewraca, nawet jeśli mydło jest już na wykończeniu. Na przodzie oczywiście drzewko oliwne - symbol kosmetyków Mythos, które produkowane są na bazie oliwy z oliwek. Pompka jest wygodna w użyciu, nie zacina się. Mydło już wykończyłam, ale opakowania nie wyrzucałam, przelałam do niego inne mydło w płynie. A co lepsze etykieta w postaci naklejki bez problemu się odkleiła, nie pozostawiając żadnych śladów po kleju. Uzyskałam świetne białe opakowanie z pompką, na które mogłam sobie nakleić co tylko chciałam - znalazłam w domu jakieś naklejki serduszka.
Mydło zawiera składniki aktywne takie jak: oliwa z oliwek, sok z liści aloesu, gliceryna. Wybierając ten kosmetyk do testów nie poszukałam szczegółowych informacji o składzie, a niestety na stronie sklepu Flax przy kosmetykach są wypisane tylko składniki aktywne (link do mydła tutaj) bez całego składu i to nimi się kierowałam. Zdziwiłam się więc, kiedy w domu popatrzyłam na skład, a tam SLS. Ja rozumiem, że mydło ma być oczyszczające, ale myślałam, że ze względu na naturalność kosmetyków Mythos będzie to jakiś bardziej przyjazny dla naszej skóry składnik. 
Jeśli chodzi o działanie to mydło rzeczywiście dobrze oczyszcza i domywa wszelkie zabrudzenia. Na swoich dłoniach nie zauważyłam jednak żadnego działania nawilżającego, jakie powinny zapewnić składniki aktywne, dlatego po umyciu rąk zazwyczaj używałam kremu. Zapach jest bardzo delikatny, rumiankowy, nie utrzymuje się długo na dłoniach, co jest według mnie plusem, bo nie każdy przepada za ziołowym zapachem. :)
 Pojemność: 300ml
Cena: 21zł
Dostępność: sklep z produktami naturalnymi FLAX, wybrane apetki - lista tutaj

Podsumowując, mydło ma ciekawe opakowanie, świetne do ponownego wykorzystania, dobrze spełnia swoją podstawową funkcję oczyszczającą, ale myślałam, że w składzie kosmetyków naturalnych nie ma miejsca dla SLS. Poszperałam jednak trochę w internecie i z tego co przeczytałam to SLS jest dopuszczalny w składach kosmetyków naturalnych nawet tych z certyfikatem np. Ecocert. Co nie zmienia faktu, że firmy mogłyby go zastępować jakimiś innymi łagodniejszymi składnikami, prawda? Mi SLS bardzo nie przeszkadza w kosmetykach oczyszczających, nie powoduje u mnie żadnych ubocznych skutków, ale są takie osoby, które unikają tego składnika jak ognia. A jak to jest z Wami? :)

Zobacz także...

40 komentarzy

  1. Opakowańie po małej przeróbce wyglada przeuroczo ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W szamponach i żelu pod prysznic też jest SLS :)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajnie przerobiłaś to opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja rumianek pije tylko na..kobiece sprawy :p
    jakoś jego zapach średnio mi przypada przy dłuższym stosowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Opakowanie po Twojej przeróbce wygląda ślicznie i słodko :) Nie stosowałam niczego z tej firmy. 300 ml mydełka w płynie za 21 zł to trochę za dużo jak dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja SLS-ów nie unikam, bo mi żadnej krzywdy nie robią:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi najbardziej spodobało się to jak pieknie przozdobiłaś to pudełeczko ! :) Świetny pomysł, a serducho jest urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak jeszcze kiedyś zawitam do Grecji to przytaszczę ze sobą wszystkie te kosmetyki :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja unikam właśnie SLS w pielęgnacji ciała, ale do mycia rąk mi nie przeszkadza :)

    OdpowiedzUsuń
  10. jeju,ale zrobilaś ładne opakowanie;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Staram się unikać. Jednak opakowanie bardzo funkcjonalne ; )

    Pozdrawiam, http://grudzienpaulina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Bombowe to opakowanie po przeróbce! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. ładnie wyglada to opakowanie po przeróbce

    OdpowiedzUsuń
  14. tak przeróbka bardzo ładna,ciekawe mydełko;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale pięknie przerobiłaś to opakowanie !! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Też mnie zaskoczył SLS w składzie. Dobrze wiedzieć, że jest dopuszczalny w eko kosmetykach :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mimo wszystko, staram sie na co dzien nie uzywac SLS, jest wiele innych zamiennikow ;) Ogolnie bardzo mnie kusza kosmetyki z tej firmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też myślałam, że w składzie nie będzie SLS, ale cóż, skoro jest dopuszczalny ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. opakowanie po przeróbce rewelacja!
    krzesełko do toaletki pokazałam na pierwszych zdjęciach, to akurat moja toaletka i moje krzesełko, pozostałe to inspiracje :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Opakowanie po przeróbce jest urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Opakowanie po przerobce wyglada slitasnie :-) Ja jakos tak nie analizuje skladow. Produkt ma po prostu dzialac. Inaczej jest, kiedy cos kupuje i nie jest to zgodne z wymaganiami mojaj wrazliwej skory. Czasami tak sie zdarza przy np zbyt agresywnych pilingach...moja skora po ich uzyciu staje sie strasznie czerwona i piecze. Dlatego staram sie takich unikac. Co do Mythos, czytalam rozne opinie na ich temat, raz gorsze, raz lepsze i nie wiem, czy bym sie skusila.

    OdpowiedzUsuń
  22. Po przeróbce to opakowanie jest dużo lepsze ;p ja zawsze staram się czytać etykiety pod względem ich składu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie używałam tego mydełka, w zasadzie to nie przykładam większej wagi do tego produktu...ma umyć i już:)
    Pozdrawiam Monia:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie przeszkadza mi SLS w kosmetykach, nie mam problemów ze skórą :) Bardzo fajny sposób na wykorzystanie opakowania!

    OdpowiedzUsuń
  25. nie znam ale wygada bardzo profesjonalnie..a przerobka jest genialna !

    OdpowiedzUsuń
  26. mi SLS tez nie przeszkadza, dlatego możliwe że sie skusze ; )

    OdpowiedzUsuń
  27. wyglądają naprawdę ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Słyszałam już o tej firmie dużo dobrego, więc chętnie wypróbuję coś z ich asortymentu ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Po przeróbce wygląda przeuroczo ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Opakowanie faktycznie ciekawe, po przeróbce wygląda naprawdę ślicznie:) Nie unikam SLS jak ognia, zwłaszcza w produktach do ciała (zbyt delikatne żele pod prysznic czasem nie dają rady z dokładnym zmyciem np. antyperspirantu), natomiast unikam ich w produktach do twarzy i ograniczam przy włosach.

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie miałam okazji jeszcze wypróbować kosmetyków tej marki. Co do SLSów nie jestem za bardzo do nich uprzedzona, po prostu rzadko sprawdzam czy produkty mają je w swoim składzie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Dziękuje za podpowiedź z wyjmowaniem pojedyńczych cieni.. na pewno wypróbuje Twój sposób. Co do kosmetyku z posta to jeszcze nie używałam, ale kusząca propozycja ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. nigdy nie słyszałam o tych kosmetykach, przeraziło mnie troszkę to SLS :p

    OdpowiedzUsuń
  34. mam z tej firmy balsam do ciała i jest zajebisty. Zwłaszcza zapach jest obłędny.

    OdpowiedzUsuń
  35. w mydełkach mi też nie przeszkadza :O

    OdpowiedzUsuń
  36. U mnie to mydełko się sprawdziło, byłam z niego zadowolona jak z większości kosmetyków MYTHOS. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. opakowanie po przeróbce jest cudowne :D sama bym takie chciała

    OdpowiedzUsuń
  38. urocze to opakowanie po Twoich przeróbkach, prosty sposób, a jaki efektowny :)

    OdpowiedzUsuń

ODWIEDZAM

sammydress

Archiwum bloga