Witajcie kochani! To mój pierwszy wpis w Nowym Roku, więc na początku chcę Wam życzyć wszystkiego dobrego, spełnienia marzeń, realizacji zamierzonych planów i wytrwałości w noworocznych postanowieniach. Niech się Wam wszystko układa jak najlepiej w życiu prywatnym, zawodowym i blogowym, a jakże. :) Mam nadzieję, że Wasz Sylwester był udany i z radością przywitałyście rok 2016. Teraz trzeba się przestawić na pisanie nowej daty. :P
W ubiegłym roku moja kosmetyczna wzbogaciła się o kilka produktów służących konturowaniu lub ocieplaniu twarzy, jednak tylko jeden z nich jest mineralny w sypkiej formie - to właśnie bohater dzisiejszej notki. Zapraszam Was na recenzję mineralnego pudru brązującego z Trystal Minerals marki VITA LIBERATA.
Puder brązujący z technologią TrystalTM dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych: 01 Sunkissed i 02 Bronze. Po przeglądnięciu wielu zdjęć i swatchy na blogach zdecydowałam się na wybór odcienia jaśniejszego, czyli Sunkissed, kolor ten określiłabym jako jasny czekoladowy brąz, bez pomarańczowych tonów. Puder umieszczony został w słoiczku o pojemności 9g. Sitko na początku było zabezpieczone naklejką, niestety nie jest przekręcane, tak jak to czasem bywa przy podkładach mineralnych. Trochę mi tego brakuje, bo często wysypuję sobie na nakrętkę po prostu zbyt dużo produktu. Jest to moje jedyne zastrzeżenie, bo ogólnie opakowanie prezentuje się ładnie i luksusowo. Na wieczku widoczne jest logo i pełna nazwa marki, póki co, po kilku tygodniach używania napisy nie ścierają się, więc jest dobrze. Na zużycie kosmetyku mamy 6 miesięcy od otwarcia, ale to chyba jest niemożliwe, przynajmniej w przypadku osób, które malują tylko siebie. Warto zatem kupić sobie puder na spółkę z kimś. Może być tylko kłótnia o pędzelek, który dostajemy w komplecie - uroczy mini kabuki, doskonale spełnia swoją funkcję i jest mega mięciutki. :)
Puder może być stosowany na 2 sposoby, jako samoopalacz lub jako bronzer do wykończenia makijażu.
Sposób nr 1 - jako puder samoopalający
Wybierając ten sposób wystarczy nałożyć swój ulubiony krem, a następnie delikatnymi, kolistymi ruchami nałożyć puder na całą twarz lub wybrane jej partie. Ta opcja na pewno sprawdzi się dobrze u osób, które są opalone, a unikają opalania twarzy. Pozwala to na wyrównanie różnic między jasną cerą, a np. opalonymi ramionami czy dekoltem.
Wybierając ten sposób wystarczy nałożyć swój ulubiony krem, a następnie delikatnymi, kolistymi ruchami nałożyć puder na całą twarz lub wybrane jej partie. Ta opcja na pewno sprawdzi się dobrze u osób, które są opalone, a unikają opalania twarzy. Pozwala to na wyrównanie różnic między jasną cerą, a np. opalonymi ramionami czy dekoltem.
Sposób nr 2 - jako bronzer
Mam jasną karnację, więc zdecydowanie wolę używać pudru jako bronzera, do wykończenia makijażu. Wystarczy mi kilka pociągnięć pędzelkiem i już rysy twarzy są delikatnie zaznaczone. Nie jestem zwolenniczką mocnego konturowania. Odcień Sunkissed będzie bardzo dobry dla jasnych karnacji, świetnie się rozciera, a nawet powiedziałabym, że wtapia się on w cerę, dając naturalny efekt. Na uwagę zasługuje znakomita trwałość, jeśli nie macie nawyku dotykania twarzy rękami, podpierania się, to kosmetyk powinien bez problemu przetrwać do wieczornego demakijażu.
Pędzel kabuki i aplikacja pudru
Do aplikacji służy mi widoczny na zdjęciach pędzel kabuki, który jest niezwykle milutki i dobrze wyprofilowany. Pędzel jest niewielkich rozmiarów, ale bardzo dobrze leży w dłoni i nie sprawia problemów przy nakładaniu pudru. Nie bez powodu posiada prosto ścięty spód. Aby uniknąć brązowych plam warto postukać pędzlem o blat stołu czy cokolwiek płaskiego, tak by nabrany uprzednio kosmetyk osiadł między włosiem. Jeśli używacie sypkich podkładów mineralnych to na pewno znacie już tę metodę. W ten sposób możemy stopniowo dokładać pudru w zależności od typu karnacji i upodobań.
Mam jasną karnację, więc zdecydowanie wolę używać pudru jako bronzera, do wykończenia makijażu. Wystarczy mi kilka pociągnięć pędzelkiem i już rysy twarzy są delikatnie zaznaczone. Nie jestem zwolenniczką mocnego konturowania. Odcień Sunkissed będzie bardzo dobry dla jasnych karnacji, świetnie się rozciera, a nawet powiedziałabym, że wtapia się on w cerę, dając naturalny efekt. Na uwagę zasługuje znakomita trwałość, jeśli nie macie nawyku dotykania twarzy rękami, podpierania się, to kosmetyk powinien bez problemu przetrwać do wieczornego demakijażu.
Pędzel kabuki i aplikacja pudru
Do aplikacji służy mi widoczny na zdjęciach pędzel kabuki, który jest niezwykle milutki i dobrze wyprofilowany. Pędzel jest niewielkich rozmiarów, ale bardzo dobrze leży w dłoni i nie sprawia problemów przy nakładaniu pudru. Nie bez powodu posiada prosto ścięty spód. Aby uniknąć brązowych plam warto postukać pędzlem o blat stołu czy cokolwiek płaskiego, tak by nabrany uprzednio kosmetyk osiadł między włosiem. Jeśli używacie sypkich podkładów mineralnych to na pewno znacie już tę metodę. W ten sposób możemy stopniowo dokładać pudru w zależności od typu karnacji i upodobań.
powyżej na dłoni nałożona duża ilość, poniżej po roztarciu
Cena pudru to około 200zł, myślę, że jest ona adekwatna do jakości i składu, bo przypomnijmy, że jest to kosmetyk mineralny, przyjazny dla skóry. Dodatkowo w zestawie mamy świetny pędzel kabuki, który na pewno posłuży na długo.
Podsumowując, puder mineralny w odcieniu Sunkissed potrafi pięknie ocieplić, a także wykonturować twarz o jasnej karnacji. Powyżej na dłoni możecie zobaczyć jak ładnie się rozciera, chociaż na twarz nakładam go i tak w dużo mniejszej ilości. Jestem z niego bardzo zadowolona i cieszę się, że wybrałam ten odcień, bo mogę sobie stopniować efekt. Puder jest łatwy w "obsłudze", nie robi plam, ale swoją zasługę ma tutaj także pędzel kabuki. To zdecydowanie jeden z najlepszych bronzerów jakie miałam.
A jakich Wy używacie kosmetyków do konturowania? Znacie ten puder? Co o nim myślicie? :)
- 4.1.16
- 46 Komentarze








