Szał na zagraniczne kosmetyki trwa. Ostatnio w mojej łazience zagościł kolejny taki produkt. Nie jest to szampon ani maseczka, a pasta do zębów. Zastanawiałam się, czy pisać recenzję tego produktu - bo jest to tylko pasta do zębów - produkt podstawowej potrzeby. Pomyślałam jednak, że skoro sama szukałam wcześniej opinii na jej temat (wtedy znalazłam ich naprawdę niewiele) to może i moja recenzja komuś się przyda.
Dabur - ajurwedyjska ziołowa pasta do zębów z neem bez fluoru, to najlepsza pasta do zębów jakiej do tej pory miałam okazję używać. I jak do tej pory nie przepadałam zbytnio za ziołowymi pastami, tak ta w 100% przekonała mnie do siebie. Neem (po polsku miodła indyjska) to najpopularniejsza roślina ziołowa używana od tysiącleci w medycynie indyjskiej, ajurwedzie. Jest to wiecznie zielone, szybko rosnące drzewo, osiągające wysokość 15-40m. Występuje głównie w klimacie tropikalnym, a pochodzi z Persji.
Pasta świetnie oczyszcza zęby, zapewnia odświeżenie na zaskakująco długi czas. Ma zieloną konsystencję i lekko ziołowy zapach, ale bardzo znośny. Po umyciu pozostawia w ustach na chwilkę charakterystyczny mydlany posmak, jednak już po kilku użyciach przyzwyczaiłam się do niego.
Pasta niesamowicie mocno się pieni. Przy pierwszym użyciu nałożyłam jej standardowo na całą szczoteczkę i miałam pełną buzię piany. Do pełnego oczyszczenia zębów wystarczy zatem połowa z dotychczas używanej ilości, a co za tym idzie pasta jest bardzo wydajna. Nie zawiera szkodliwego fluoru i dobrze dba także o dziąsła. Odkąd jej używam nie zauważyłam ani razu krwawienia z dziąseł, a wcześniej zdarzało się to od czasu do czasu.
Dabur - ajurwedyjska ziołowa pasta do zębów z neem bez fluoru, to najlepsza pasta do zębów jakiej do tej pory miałam okazję używać. I jak do tej pory nie przepadałam zbytnio za ziołowymi pastami, tak ta w 100% przekonała mnie do siebie. Neem (po polsku miodła indyjska) to najpopularniejsza roślina ziołowa używana od tysiącleci w medycynie indyjskiej, ajurwedzie. Jest to wiecznie zielone, szybko rosnące drzewo, osiągające wysokość 15-40m. Występuje głównie w klimacie tropikalnym, a pochodzi z Persji.
Pasta świetnie oczyszcza zęby, zapewnia odświeżenie na zaskakująco długi czas. Ma zieloną konsystencję i lekko ziołowy zapach, ale bardzo znośny. Po umyciu pozostawia w ustach na chwilkę charakterystyczny mydlany posmak, jednak już po kilku użyciach przyzwyczaiłam się do niego.
Pasta niesamowicie mocno się pieni. Przy pierwszym użyciu nałożyłam jej standardowo na całą szczoteczkę i miałam pełną buzię piany. Do pełnego oczyszczenia zębów wystarczy zatem połowa z dotychczas używanej ilości, a co za tym idzie pasta jest bardzo wydajna. Nie zawiera szkodliwego fluoru i dobrze dba także o dziąsła. Odkąd jej używam nie zauważyłam ani razu krwawienia z dziąseł, a wcześniej zdarzało się to od czasu do czasu.
Pojemność: 100ml
Cena: ok. 18-20zł
Dostępność: internet, sklepy z kosmetykami naturalnymi
Podsumowując, jeśli tylko będziecie mieli możliwość jej zakupu, to naprawdę polecam. Cena na pierwszy rzut oka może wydać się wysoka, ale pasta jest dużo bardziej wydajna od tych popularnych, łatwo dostępnych, więc na jedno wychodzi. Znakomicie dba o świeży oddech i o zdrowie dziąseł. Z tego co wiem pasty Dabur są dostępne także w wersji z bazylią i goździkiem, muszę je koniecznie wypróbować.
A Wy ubicie ziołowe pasty? Spotkałyście się już z pastami lub innymi kosmetykami firmy Dabur?
- 20.9.13
- 33 Komentarze





