Hej kochani! Na dzisiaj przygotowałam post z nowościami kosmetycznymi. Przez ostatni tydzień doszło do mnie kilka przesyłek: dwie wygrane w konkursach, moje zakupy i przesyłka od siostry z Anglii. Do tego mój malutki zakup z Rossmanna. Trochę się tego wszystkiego nazbierało, więc przejdźmy od razu do konkretów. :)
Zacznę od mojego zamówienia z Annabelle Minerals. Po długiej kilkumiesięcznej przerwie postanowiłam wrócić do podkładu mineralnego. Najpierw zastanawiałam się nad Lily Lolo, ale bałam się brać w ciemno podkład za ponad 70zł. Z kosmetykami AM miałam już styczność. Ponad rok temu miałam podkład kryjący w odcieniu Beige Medium. Tym razem zdecydowałam się na pełnowymiarowe opakowanie w jaśniejszym odcieniu i w wersji matującej. Do tego dokupiłam sobie jeszcze dwie próbki (7,50zł/1g - starczy w zupełności na zapoznanie się z odcieniami), a 3 dostałam w gratisie. Odcień Beige Fair to był strzał w dziesiątkę, a jak złapię trochę promyków słońca to pomieszam go z ciemniejszymi próbkami.
Kosmetyki Mythos udało mi się wygrać w konkursie u Ewy z bloga Bez Owijania w Bawełnę. Nagrodą był zestaw żel pod prysznic, krem do rąk + ręcznik, czyli w rzeczywistości malutka ściereczka. Firma FLAX jak zawsze zadbała o dodanie kilku próbek. Z greckimi kosmetykami miałam już styczność, pojawiło się nawet kilka recenzji na blogu, znajdziecie je pod etykietą Mythos.
Poniższe kosmetyki to jeszcze nie moje zakupy z Rossmanna, a wygrana od Wery z bloga Zakręcony Świat Wery. W ładnie zapakowanej paczce od Rossmanna znalazłam:
- Facelle - płyn do higieny intymnej - miałam już kiedyś, dobrze się u mnie sprawdził,
- Isana - żel Violet Passion - tej wersji jeszcze nie miałam, ale żele Isany lubię,
- Alterra - szampon i odżywka do włosów granat &aloes - znam i lubię,
- FussWohl - krem do stóp - nie miałam nigdy wcześniej,
- Alterra - peeling pod prysznic papaja&kokos - mam nadzieję, że okaże się lepszy od wersji pomarańcza&cukier trzcinowy, który męczę ostatnio.
Rossmannowskie -49% na kolorówkę nie zrobiło na mnie tym razem większego wrażenia. Jeszcze na początku wybrałam się po podkład z Bourjois HM nr 51, którego nie było (stąd też moje zamówienie podkładu mineralnego). A drugi raz w Rossmannie byłam wczoraj. Kupiłam tylko pomadkę Maybelline Color Whisper w odcieniu 210 Oh La Lilac - oczywiście troszkę uszkodzona na sztyfcie, ale trudno, wyrówna się. Miałam zamiar kupić też lakier do paznokci, ale były strasznie poprzebierane, a te które mi się spodobały wyglądały na zepsute, jakby stały w szafie kilka lat. Ale nic dziwnego, skoro dziewczyny obok mnie normalnie na luzie malowały sobie paznokcie, a później odkładały lakiery na półkę.
Kolejne nowości to dary losu od mojej siostry, która postanowiła zrobić sobie mały porządek w kosmetykach i wysłała mi paczkę. Znalazłam w niej m.in. serum z witaminą C, dwie mgiełki do ciała brzoskwiniową i kokosową, truskawkowy olejek pielęgnacyjny i kokosowe masło do ciała z shimmerem (będzie jak znalazł, gdy w końcu zrobi się ciepło). Najbardziej to cieszę się z mgiełek, już od dawna miałam na nie ochotę. ;)
''Odziedziczyłam'' też trochę kolorówki. Paletka cieni z Accessorize, 3 szminki i 2 błyszczyki z MUA, błyszczyk z Nivea, 2 błyszczyki z TBS i dwa ładniutkie lakiery z Revlonu. Gdybym tylko wiedziała co znajdzie się w paczce to nawet bym wczoraj do Rossmanna nie szła.
I na koniec mały smaczek - Benefit cha cha tint, czyli dla mnie totalna nowość, jest to kosmetyk do podkreślania ust lub policzków. Taka mała próbka była oczywiście dodana za free do jednej z angielskich gazet. Szkoda, że u nas nie ma takich fajnych dodatków, a jak już coś się znajdzie to cena gazety leci w górę.
Napiszcie czy cos Was szczególnie zainteresowało, to postaram się przygotować za jakiś czas recenzje. A może znacie któryś z tych kosmetyków? Jeśli tak podzielcie się koniecznie swoją opinią. :)
- 7.5.14
- 116 Komentarze






