Cześć wszystkim! Mam nadzieję, że ubiegły weekend minął Wam dobrze? Pierwszy dzień wiosny już za nami. Słoneczko pięknie świeci, tylko temperatury mogłyby być wyższe, prawda? Ja jeszcze wczoraj chodziłam w rękawiczkach. Już nie mogę się doczekać tych cieplejszych dni. Póki co wiosnę odczuwam głównie po porządkach w domu. Przyroda coś nieśmiało budzi się do życia, u mnie w ogrodzie kwitną tylko krokusy, z ziemi wybijają się pierwsze tulipany. Chcę więcej, czekam na prawdziwą wiosnę.
Wracając jednak do meritum notki... Dzisiaj opowiem Wam troszkę o kremie CC z EVELINE Cosmetics [klik], ale najpierw troszkę teorii.
Co oznacza skrót CC? Co to jest krem CC?
Skrót CC wziął się od słów z angielskiego Color Control Cream, Color and Care albo Color and Correct. Kremy CC podobnie jak kremy BB mają pielęgnować cerę, ale także zadbać o ujednolicenie jej kolorytu. Z założenia kremy CC mają być mocniej kryjące od kremów BB, ale nadal równie lekkie, inne niż typowe podkłady. Producenci często podkreślają, że kremy CC są idealne dla osób z problematyczną cerą, z przebarwieniami, widocznymi naczynkami czy zaczerwienieniami. Ich zadaniem jest wyrównanie kolorytu. Kremy CC nie matują, dlatego z reguły nie sprawdzają się one u osób z typowo tłustą cerą.
Kremy CC mają w ofercie takie firmy jak Eveline Cosmetics, Max Factor, Clinique, Chanel, L'Oreal, Holika Holika (marka azjatycka), May Kay, Avon.
Przejdźmy do bohatera dzisiejszej notki, którym jest nawilżająco - rozświetlający MAGICAL CC Cream marki EVELINE Cosmetics. Krem 8w1 przeznaczy jest dla cery jasnej. Dostępna jest także wersja ciemniejsza dla cery śniadej.
Od producenta: Sensacyjna formuła z naturalnymi mikrokapsułkami podczas aplikacji z białego kremu zmienia się w rozświetlający fluid. Nadaje skórze jednolity ciepły koloryt, długotrwale nawilża i regeneruje. Świeża, lekka tekstura pozostawia na skórze pudrowy efekt, cera jest aksamitnie gładka. Krem dopasowuje się do każdej karnacji, nadając skórze naturalny wygląd bez efektu maski.
Krem mieści się w tubce o pojemności 30ml. Dodatkowo całość zapakowana jest w elegancki kartonik, na którym znajdziemy wszystkie niezbędne informacje. Konsystencja kremu jest dość gęsta, więc nie wylewa się w niekontrolowany sposób z tubki, dopiero trzeba ja trochę nacisnąć żeby cokolwiek wydobyć. Wiadomo - opakowanie z pompką było by wygodniejsze w użyciu, ale to też nie jest złe.
Konsystencja jest jasna, bardzo kremowa, a w niej zatopione są drobinki - fachowo mówiąc mikrokapsułki - nadające kolor podczas rozprowadzania kosmetyku. W kontakcie ze skórą całość zmienia się w delikatnie tonujący krem. Odcień dla cery jasnej jest faktycznie jasny, ale wpada lekko w żółte tony. Wydaje mi się, że nie będzie on odpowiedni dla osób z naprawdę jaśniutką, porcelanową cerą.
W moim przypadku ładnie się dopasowuje, ujednolica koloryt. Nie przykrywa jednak niedoskonałości, nawet takich drobniejszych, dlatego nadaje się tylko na te dni kiedy moja cera jest w naprawdę dobrym stanie. Wymaga również przypudrowania, bo bez tego cera mocno się świeci, a krem czuć na twarzy, tak jakby nie wchłaniał się do końca. Delikatnie przypudrowany (używam pudru mineralnego Lily Lolo Translucent Silk) daje bardzo naturalny efekt, ale nie zapewnia mi komfortu i pewności, że wszystko jest ok, tak jak w przypadku moich sprawdzonych podkładów. Krem czasem podbiera mi mama, która ma cerę suchą z widocznymi naczynkami. U niej sprawdza się o wiele lepiej.
MAGICAL CC Cream to kosmetyk 8w1. Przygotowałam krótkie podsumowanie w odniesieniu do tych 8 obietnic producenta.
1. Wyrównuje kolory cery - tak, z tym się zgadzam, koloryt jest ujednolicony.
2. Pokrywa niedoskonałości - nie, chyba, że producent miał na myśli drobne pajączki, przebarwienia.
3. Intensywnie nawilża 24h - krem dobrze dba o cerę, ale ja i tak pod niego używam swojego kremu nawilżającego na dzień.
4. Wygładza i rozświetla - tak i nie, cera jest delikatnie rozświetlona, ale nie jest przyjemna, gładka w dotyku, bo krem trzeba przypudrować.
5. Redukuje oznaki zmęczenia - dzięki temu, że delikatnie rozświetla to tak, mogę się z tym zgodzić.
6. Zmniejsza widoczność porów - tak, pory są zdecydowanie mniej widoczne.
7. Długotrwale i skutecznie matuje - nie!
8. SPF 15 chroni przez UVA/UVB - plus za to, że w ogóle jest jakikolwiek filtr.
Podsumowując, według mnie jest to kosmetyk dla osób z naturalnie ładną cerą, bez większych problemów i oczekiwań. Na pewno dużo lepiej sprawdzi się przy cerze suchej, niż mojej mieszanej. Krem radzi sobie z drobnymi zaczerwienieniami, faktycznie wyrównuje koloryt, jednak na zakrycie większych niedoskonałości nie ma co liczyć. Myślę, że dobrze sprawdzi się także latem nałożony w niewielkiej ilości. Teraz sięgam po niego sporadycznie, w dni, kiedy moja cera ma się naprawdę dobrze. Poszukiwania idealnego kremu CC nadal trwają... :)
Starsze wpisy:
W moim przypadku ładnie się dopasowuje, ujednolica koloryt. Nie przykrywa jednak niedoskonałości, nawet takich drobniejszych, dlatego nadaje się tylko na te dni kiedy moja cera jest w naprawdę dobrym stanie. Wymaga również przypudrowania, bo bez tego cera mocno się świeci, a krem czuć na twarzy, tak jakby nie wchłaniał się do końca. Delikatnie przypudrowany (używam pudru mineralnego Lily Lolo Translucent Silk) daje bardzo naturalny efekt, ale nie zapewnia mi komfortu i pewności, że wszystko jest ok, tak jak w przypadku moich sprawdzonych podkładów. Krem czasem podbiera mi mama, która ma cerę suchą z widocznymi naczynkami. U niej sprawdza się o wiele lepiej.
MAGICAL CC Cream to kosmetyk 8w1. Przygotowałam krótkie podsumowanie w odniesieniu do tych 8 obietnic producenta.
1. Wyrównuje kolory cery - tak, z tym się zgadzam, koloryt jest ujednolicony.
2. Pokrywa niedoskonałości - nie, chyba, że producent miał na myśli drobne pajączki, przebarwienia.
3. Intensywnie nawilża 24h - krem dobrze dba o cerę, ale ja i tak pod niego używam swojego kremu nawilżającego na dzień.
4. Wygładza i rozświetla - tak i nie, cera jest delikatnie rozświetlona, ale nie jest przyjemna, gładka w dotyku, bo krem trzeba przypudrować.
5. Redukuje oznaki zmęczenia - dzięki temu, że delikatnie rozświetla to tak, mogę się z tym zgodzić.
6. Zmniejsza widoczność porów - tak, pory są zdecydowanie mniej widoczne.
7. Długotrwale i skutecznie matuje - nie!
8. SPF 15 chroni przez UVA/UVB - plus za to, że w ogóle jest jakikolwiek filtr.
Cena: ok. 30zł
Dostępność: drogerie, sklepy ofertą kosmetyków EVELINE
Podsumowując, według mnie jest to kosmetyk dla osób z naturalnie ładną cerą, bez większych problemów i oczekiwań. Na pewno dużo lepiej sprawdzi się przy cerze suchej, niż mojej mieszanej. Krem radzi sobie z drobnymi zaczerwienieniami, faktycznie wyrównuje koloryt, jednak na zakrycie większych niedoskonałości nie ma co liczyć. Myślę, że dobrze sprawdzi się także latem nałożony w niewielkiej ilości. Teraz sięgam po niego sporadycznie, w dni, kiedy moja cera ma się naprawdę dobrze. Poszukiwania idealnego kremu CC nadal trwają... :)
Znacie kremy CC? Używacie takich? Co sądzicie o tym z Eveline? :)
Starsze wpisy:
- 23.3.15
- 36 Komentarze






