- 25.8.14
- 97 Komentarze
Witajcie! W tym miesiącu prawie zapomniałabym o akcji "Nakręćmy się na wiosnę", w której biorę udział, ale już nadrabiam zaległości. Postawiłam na fale z warkoczyków, czyli fryzurę z dzieciństwa. Im więcej zrobimy warkoczyków, tym drobniejsze będzie karbowanie. Po umyciu i wysuszeniu włosów zaplotłam sobie 10 zwykłych warkoczyków. Przespałam w nich całą noc, a rano, a raczej bliżej południa po rozpleceniu było tak...
Nawet nie wkładałam we włosy szczotki, bo szopa byłyby gwarantowana :D Przeczesałam tylko palcami szczególnie przy głowie i lekko spryskałam lakierem dla utrwalenia. Taka fryzura niewątpliwie dodaje włosom objętości. Super wygląda też kucyk, jak jakaś kita wiewiórki :D
Akcja ''Nakręćmy się na wiosnę" została zorganizowana przez Ewę z bloga Włosy na emigracji. To właśnie u niej zobaczycie pod koniec każdego miesiąca trwania akcji (czyli jeszcze w maju i czerwcu) podsumowanie wraz ze zdjęciami loków wszystkich dziewczyn biorących udział w akcji.

Co sądzicie o takich falach z warkoczyków? Robicie sobie jeszcze takie, czy to już tylko wspomnienie z dzieciństwa?
Przy okazji chciałam Wam ogromnie podziękować, ponieważ dzisiaj na blogu została przekroczona magiczna liczba 1000 obserwatorów! Aż mi serducho urosło, jak to zobaczyłam. Wiem, że teraz statystyki nie mają tak dużego znaczenia, bo niektórzy to za pomocą kilki kliknięć zdobywają nowych fanów, ale ja jestem dumna niesamowicie z tego wyniku, bo wiem, że jesteście prawdziwi. Dziękuję Wam za to, że czytacie, odwiedzacie mojego bloga od ponad 2 lat! :)
Serce mi szybciej zabiło też wczoraj, gdy zobaczyłam swój blog w brązowej 50 najpopularniejszych blogów kosmetycznych według rankingu Marty z bloga luterko.net. Pamiętam jak w poprzednich latach przeglądałam sobie blogi z rankingu i marzyłam po cichutku, że może kiedyś i ja się w nim znajdę. Po ponad 2 latach prowadzenia bloga udało się. :) Cały ranking możecie zobaczyć tutaj. Zapraszam do przeglądania blogów, sama dzięki temu rankingowi odkryłam sporo blogowych perełek. Tym miłym akcentem dla mnie i dla niektórych z Was też, bo widzę Was też w rankingu kończę dzisiejszą notkę i życzę Wam miłego wtorkowego popołudnia. Mnie czekają jeszcze porządki w ogrodzie, a na Wasze komentarze odpowiem wieczorem. Buziaczki!
- 29.4.14
- 70 Komentarze
Już bardzo dawno nie kręciłam swoich włosów, a przecież loki są takie dziewczęce i romantyczne... Jak wiecie moje włosy są naturalnie proste. Jeszcze kilka lat temu
ogromnie zazdrościłam niektórym dziewczynom pięknych naturalnie
kręconych kędziorków, ale w końcu przyszedł czas, że polubiłam swoje proste włosy. A loki mogę sobie przecież zrobić zawsze kiedy najdzie mnie ochota. Muszę tylko poświęcić na to kilka dłuższych chwil.
Loki, które widzicie na zdjęciach zrobiłam na papilotach z gazety. Do zrobienia takich papilotów potrzebna będzie nam jakaś stara gazeta, najlepiej kolorowa, bo w takiej papier jest mocniejszy. Ale trzeba uważać, żeby strony nie były zbyt śliskie, bo wtedy trudno nam będzie nakręcić włosy i później zawiązać końce gazety. Włączamy ulubiony serial i składamy/zwijamy kilka stron gazety na papiloty i zawijamy włosy tak jak na normalne papiloty z gąbki. Im więcej papilotów tym więcej loków, ale to chyba jasne. Ja zakręciłam dokładnie 7 sztuk na włosy wysuszone po myciu. Spałam w nich całą noc, są troszkę niewygodne.
Loki, które widzicie na zdjęciach zrobiłam na papilotach z gazety. Do zrobienia takich papilotów potrzebna będzie nam jakaś stara gazeta, najlepiej kolorowa, bo w takiej papier jest mocniejszy. Ale trzeba uważać, żeby strony nie były zbyt śliskie, bo wtedy trudno nam będzie nakręcić włosy i później zawiązać końce gazety. Włączamy ulubiony serial i składamy/zwijamy kilka stron gazety na papiloty i zawijamy włosy tak jak na normalne papiloty z gąbki. Im więcej papilotów tym więcej loków, ale to chyba jasne. Ja zakręciłam dokładnie 7 sztuk na włosy wysuszone po myciu. Spałam w nich całą noc, są troszkę niewygodne.
Tak wyglądały włosy tuż po rozkręceniu papilotów.
A na poniższym zdjęciu efekt po lekkim przeczesaniu włosów palcami i ułożeniu. Niepotrzebnie nakręcałam papiloty do samej głowy, bo jak widać wyszły tam pewne nierówności, ale ogólnie z efektu jestem zadowolona. Już dawno nie korzystałam z tej metody. :)
By wzmocnić efekt przed nakręceniem każdy kosmyk spryskiwałam lekko lakierem do włosów Wella Performance, o którym chciałam Wam napisać przy okazji kilka słów. Jest to lakier mocny. Nie chciałam brać wersji bardzo mocnej (bo też taka jest), bo bałam się, że będzie sklejał włosy. Ten co mam w wersji mocnej jest odpowiedni. Ładnie się rozpyla w postaci lekkiej mgiełki, skutecznie utrwala fryzurę, a włosy nie są posklejane ani sztywne, jak to czasem bywa po użyciu lakieru. Butla ma pojemność aż 500ml, więc starczy mi chyba na cały rok, bo w sumie rzadko sięgam po lakier do włosów - właśnie przy kręceniu albo czasem na odstające baby hair przy kucyku czy jakimś koczku. Bez użycia lakieru takie loki trzymałyby mi się zaledwie kilka godzin, a tak to przynajmniej przez cały dzień, a czasem nawet dwa mogę się nimi nacieszyć. :)
Lakier Wella Performance 500ml jest do kupienia w sklepie hairstore.pl za 17,50zł.
Do kręcenia i odmiany swojego wyglądu przynajmniej na te kilka dni zmotywowała mnie Ewa z bloga Włosy na emigracji. Ewa zapoczątkowała bardzo fajną akcję "Nakręćmy się na wiosnę". Akcja trwa od marca do czerwca - a jej podstawową zasadą jest publikacja
minimum raz w miesiącu loków uzyskanych bez użycia ciepła.
Papiloty z gazety są raczej jednorazowe. Efekt jaki uzyskujemy zależy przede wszystkim od ich ilości oraz od podatności naszych włosów na kręcenie bez użycia ciepła. Moje loki trzymały się ładnie przez cały pierwszy dzień. Na następny dzień pozostały po nich już tylko lekkie fale. Może gdybym nakręciła więcej papilotów to efekt dłużej by się utrzymał. I na koniec jeszcze jedna fotka, włosy proste i kręcone, które lepsze? :)
I co sądzicie? Kręciłyście kiedyś włosy na gazetę?A może macie naturalnie kręcone? :)
- 23.3.14
- 85 Komentarze













