Lirene - peelingująco-wygładzający żel do mycia twarzy

10.3.14

Witajcie! Dzisiaj jest u mnie tak słonecznie i wiosennie, że aż chce się żyć. Mam nadzieję, że u Was jest podobnie. Z taką pogodą to żaden poniedziałek mi nie straszny. W dodatku dostałam dzisiaj długo wyczekiwaną paczuszkę z naklejkami wodnymi na paznokcie ze sklepu bornprettystore.com, wrzuciłam ich zdjęcie na FB, o tutaj. Jak uporam się z pierwszym (podobno niełatwym) ich nakładaniem, to oczywiście pokażę efekty na blogu. :) 

Wracając do tematu posta, chcę Wam pokazać żel do mycia twarzy z Lirene, a dokładniej żel peelingująco-wygładzający. Kupiłam go na jednej z ubiegłorocznych promocji -40% w Rossmannie. Mimo, że używam go już od ponad 3 miesięcy, to recenzja pojawia się dopiero dzisiaj. Pewnie zastanawiacie się jakim cudem starcza mi na tak długo. A to daleko, że stosuję go jako peeling 2-3 razy w tygodniu, a nie jako typowy żel do mycia twarzy, po który sięga się każdego dnia (w tym celu używam ostatnio żeli micelarnego z BeBeauty). Z początku używałam go przez kilka dni pod rząd, ale nie był to dobry pomysł, bo wysuszył mi cerę.
Opakowanie to miękka tubka zamykana na klik. Pod światło widać ile jeszcze kosmetyku zostało. Konsystencja jest bardzo przyjemna - niezbyt gęsta, nie galaretowata, z mnóstwem drobinek przezroczystych i już mniejszą ilością niebieskich. Te pierwsze są ostre i dobrze ścierają martwy naskórek. Oczyszczając nim twarz odnoszę wyrażenie jakbym masowała ją delikatnie zmielonym piaskiem, a uczucie to potęguje fakt, że żel w ogóle się nie pieni. Zapach jest lekko orzeźwiający, przyjemny.

Świetnie radzi sobie z resztkami makijażu. Szybko rozpuszcza podkład i doskonale oczyszcza twarz, szyję. Cera jest wygładzona i odświeżona, a to chyba dzięki zawartości w składzie wyciągu z cytryny.  Stosowany kilka dni pod rząd (ale tylko wieczorem), co czyniłam na samym początku, przy mojej mieszanej cerze powodował wysuszenie - to był dla mnie znak, by używać go jedynie od czasu do czasu. Wtedy już ani nie wysusza, a nie powoduje uczucia ściągnięcia skóry. Nie zawiera w składzie SLS.
Ciekawostka: żel świetnie sprawdza się do wyczyszczenia kołnierza kurtki ubrudzonego podkładem - nie mogłam ostatnio doprać właśnie kołnierza z mojej zimowej kurtce, a pod ręką stał ten żel, sprawdził się lepiej niż Vanish :)
Pojemność: 150ml
Cena: ok. 15zł
Dostępność: Rossmann, Super-Pharm, inne drogerie

Podsumowując, tak jak wspominałam na początku nie wyobrażam sobie używania tego żelu do codziennego oczyszczania twarzy, bo jest zwyczajnie zbyt ostry. Jeśli kupicie ten żel tak jak ja z myślą o codziennym oczyszczaniu twarzy, to możecie poczuć się zawiedzione i konieczny będzie zakup nowego delikatniejszego żelu. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo żel świetnie sprawdza się używany kilka razy w tygodniu w roli peelingu. Jeśli znacie żel peelingujący BeBeauty z Biedronki to powiem Wam, że ten z Lirene jest znacznie ostrzejszy. Myślę, że posiadaczki cery normalnej/mieszanej lub tłustej będą z niego zadowolone.

Lubicie takie żele wygładzające czy stawicie od razu na mocne peelingi? A może znacie ten z Lirene?

Zobacz także...

54 komentarzy

  1. Ciekawy produkt, lubię konkretne peelingi. Ostatnio kupiłam podobny kosmetyk, też żel peelingujący ale prawie nie ma drobinek i słabo oczyszcza skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a ja ten z Lirene chciałam używać codziennie, a z kolei okazał się zbyt mocny. Nam kobietom ciężko dogodzić :)

      Usuń
  2. Miałam go jakiś czas temu i bardzo polubiłam. Muszę do niego wrócić niedługo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobry żel, tylko każdy musi sobie sam zdecydować jak często będzie go używać, bo można sobie cerę wysuszyć na wiór :/

      Usuń
  3. nie miałam go ,wyglada ciekawie

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam z Lirene peeling do twarzy i jakoś zraziłam się do kosmetyków do twarzy ich firmy :D Swoją drogą do mycia twarzy wolę zwykłe żele i pianki do mycia, a peeling też osobno :D bo miałam żele do mycia z drobinkami i mi średnio one pasują :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam go:) Ja bardzo lubię żele, jednak nie stosuje ich codziennie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam go, ale miałam taki różowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różowy jeśli dobrze kojarzę chyba jest łagodniejszy, bo nie ma drobinek peelingujących?

      Usuń
  7. Mnie lirene ostatnio co raz bardziej do siebie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ni ma go tak szczerze powiedziawszy ale wyglada na dość ciekawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znałam go wcześnej, ale w sumie chętnie go wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej poczekać na promocję :)

      Usuń
  10. Dla mojej wrażliwej cery niestety nie będzie zbyt trafionym wyborem :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Kupiłabym go do używania co jakiś czas, dla mnie ten peeling z bebeauty nie jest wystarczający - raz na jakiś czas dodaję do niego cukru, żeby miał mocniejsze zdzieranie. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. przyznam się bez bicia, że nigdy nie miałam nic z firmy Lirene, jeśli chodzi o taką pielęgnację to dla mnie Tołpa jest bezkonkurencyjna :)
    P.S. zapraszam do siebie na nowy post :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Tołpy, poza maseczkami nic do twarzy nie miałam, ale polubiłam ich peeling do ciała i krem do rąk. Niedługo napiszę o nich coś więcej. :)

      Usuń
  13. Mnie średnio przypadł do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie skończył mi się peeling, więc chętnie wypróbuję ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Też mam cerę mieszaną, ale unikam wszystkiego na czym widnieje napis "wysusza". Mam już jeden taki kremik i wystarczy :)

    Pozdrawiam, http://grudzienpaulina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatnio lubię co kilka dni używać peelingującego żelu do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taka dobra alternatywa, gdy np. tradycyjne peelingi są za mocne :)

      Usuń
  17. A zastanawiałam się nad nim ostatnio ale wybrałam z Perfecty i może dobrze bo potrzebuje coś delikatnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dobrze zrobiłaś :)

      Usuń
  18. Nie miałam jeszcze żadnego żelu z Lirene. Teraz jakoś i tak przerzuciłam się na pianki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam piankę z Synergen, ale nie wspominam jej zbyt dobrze. A Ty jakiej używasz? :)

      Usuń
  19. Kiedyś używałam tego typu żelu z Garniera i chyba z Nivea, ale nie wspominam ich miło. Bardzo lubiłam żel peelingujący z Biodermy (Sebium Gel Gommant), ale na razie stosuję serum z kwasem glikolowym, więc wszystkie zdzieraki sobie odpuściłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę miała na uwadze ten żel peelingujący z Biodermy :)
      Przy kwasach rzeczywiście używanie takich kosmetyków nie jest wskazane, już one same (tzn. kwasy) mają w sobie moc.

      Usuń
  20. Moim liderem w tej chwili jest mydełko z nanosrebrem i żele Biedronki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to mnie zaciekawiłaś tym mydłem. A żele z Biedronki też lubię. :)

      Usuń
  21. mam tłustą cerę więc stosowany jako peeling może zadowoliłby mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  22. To dla mnie będzie zbyt ostry, nawet jak na sporadyczne stosowanie. Poza tym unikam wszelkich kosmetyków, które wysuszają. Zapamiętam, żeby go unikać, ale fajnie, że znalazłaś dla niego zastoswanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. nawet mnie zainteresował :) żel bez SLS to rzadkość na drogeryjnej półce.

    OdpowiedzUsuń
  24. nie próbowałam jeszcze, zaciekawił mnie swoją konsystencją

    OdpowiedzUsuń
  25. nie miałam go. Ciekawe, czy moją skórę by podrażnił skoro mówisz, że bardzo ostry jest :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie mialam, ale kiedys bardzo lubilam ta marke. Przydalby mi sie taki zdzierak, wiec zel laduje na liscie ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Miałam kiedyś niebieski (chyba ?), sprawdzał się :)

    OdpowiedzUsuń
  28. mam go i bardzo lubie :D ten zapach jest tylko zbyt intensywny jak dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  29. oj to może być dla mnie troszkę za ostry:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Szkoda, że wysusza skórę :(

    OdpowiedzUsuń
  31. a spodziewałabym się, że będzie delikatny ;p w takim razie może wypróbuję, bo wolę właśnie takie ostrzejsze :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Kiedyś miałam podkład z Lirene i okropnie mnie uczulił... Od tamtej pory zraziłam się do tej marki...

    Co do maseczki Efektima ja też byłam zdziwiona, że tak na mnie zadziałała.. Byłam pewna, że się sprawdzi.. :/

    OdpowiedzUsuń
  33. oo to mój ulubiony żel do twarzy.. a raczej peeling bo tak jak piszesz- na co dzień jest za ostry, ale staram się go używać nie częściej niż co 2 dni ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie miałam z nim styczności, ale podejrzewam, że dla mnie także byłby za ostry na co dzień.

    OdpowiedzUsuń
  35. Pierwszy raz o nim słyszę, ale wydaje mi się, że nie byłby dla mnie idealny ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. u mnie rządzi teraz peeling drobnoziarnisty z serii arganowej od Eveline :)

    OdpowiedzUsuń
  37. zainteresowałaś mnie nim , lubię takie peelingujące żele

    OdpowiedzUsuń
  38. nie używałam ;c

    Do wygrania bon o wartości 30$ ! Zapraszam ;)
    http://marttfashion.blogspot.com/2014/03/giveaway-chicnovacom.html

    OdpowiedzUsuń

ODWIEDZAM

sammydress

Archiwum bloga