W dzisiejszym poście pokażę Wam cudowne przesyłki z listopada oraz wczorajszy prezent mikołajkowy. Czyli będę się chwalić, bo uważam, że takie paczuszki zasługują na to aby pokazać je światu i jeszcze raz podziękować publicznie ich nadawcom. :)
Zacznę od paczek. Są to wygrane w 2 konkursach, 2 rozdaniach i paczka z Malinowego Klubu. Otwieranie każdej z tych paczek sprawiło mi ogromną radość, zresztą zaraz same się przekonacie o czym mówię. Piękne prezenty, cudnie zapakowane, czego chcieć więcej?
Na początek może największa pod względem gabarytowym paczka. Wygrałam u MałejMi konkurs kreatywny. W sumie rzadko mi się udaje wygrywać w takich konkursach, bo często wygrywają rymowanki, a ja nie mam do nich głowy, ale tym razem to właśnie moja odpowiedź spodobała się organizatorce. Przesyłka totalnie mnie zaskoczyła. - tzn. wiedziałam co będzie w środku (słodycze i uroczy kubek z Kubusiem Puchatkiem), ale chodzi o opakowanie. Nigdy jeszcze nie dostałam prezentu ani paczki w tak cudownym ozdobnym pudełku w kształcie serca! Dziękuję jeszcze raz, a teraz zobaczcie same przesyłkę.
Przesyłka z kosmetykami marki Soraya to paczuszka od Anuszki z bloga Anuszkowe Uciechy i jest to także wygrana w konkursie kreatywnym, w którym wzięło udział -uwaga- zaledwie 4 osoby! Przy takiej konkurencji szanse na wygraną są dużo większe niż w tradycyjnych rozdaniach. Były w dodatku dwie nagrody i ja dostałam jedną z nich. Dziękuję! :)
Na blogu u Kasi poszczęściło mi się w rozdaniu. Od razu po przeglądnięciu zawartości oczarowała mnie pomadka z Essence (odcień 08 colour crush). Poza tym wosk i moje pierwsze samplery YC. Cień w kremie z Maybelline Color Tatto 40, róż Sleek Antique, tusz do rzęs z Gosh, maseczka aloesowa, której brak na zdjęciu. Kasiu jeszcze raz dziękuję za cudowną paczkę!
To nie koniec dobroci. Również u Kasi, ale z bloga Place of Woman udało mi się wygrać odsypkę słynnych meteorytów Guerlain - Meteorites Perles Du Paradis. Jak zobaczyłam wyniki tego rozdania to aż mi serce mocniej zabiło. Te kuleczki to było takie moje kosmetyczne marzenie, którego ze względu na cenę póki co nie mogłam spełnić. Oczekiwałam tylko kuleczek, a patrzcie co przysłała mi Kasia! Pudełeczko z paskiem, a w środku oprócz drogocennych kulek, z których już się cieszyłam jak dziecko znalazłam: pomadkę z MUA, piękny lakier z NYC, czekoladową maseczkę i moje pierwsze pyszności z LUSH'a, a dokładniej 2 mini mydełka. No same perełki! Kasiu dziękuję jeszcze raz przeogromnie za te cudowne dodatki i meteoryty. <3
Po zakończeniu akcji maseczkowej w Malinowy Klubie zostało zorganizowane rozdanie maseczek Tołpa. Razem z kilkoma innymi dziewczynami załapałam się do testów i otrzymałam swój zestaw 11 maseczek. Tzn. nie wszystkie wiekowo się dla mnie nadają, ale większość tak. Aby otrzymać paczkę z Malinowego Klubu należy opłacić przesyłkę, co może nie wszystkim osobom się podoba. Takie są jednak zasady i mi to bardzo odpowiada, bo gdzie za ok. 10zł kupimy 11 maseczek z Tołpy? :)
Zdawałoby się, że prezentów już dość, ale wczoraj odwiedził mnie jeszcze mój osobisty Mikołaj, (no dobra TŻ ma inaczej na imię), od którego dostałam coś czego kompletnie się nie spodziewałam - mini tablet! Nawet pamiętam, że kilka dni temu u jednej z Was na pytanie o prezenty jakie chciałoby się dostać na mikołaja zostawiłam komentarz, że marzy mi się tablet, ale to na pewno się nie spełni. A jednak, marzenia się spełniają! Jest to tablet 7" z Androidem. Muszę pościągać przydatne aplikacje. Czytałam już na nim Wasze notki i komentowałam, oglądałam serial. Może Instagram sobie założę? Bo w moim telefonie mam Windowsa na którym ta aplikacja nie działa. :)
Uff to tyle prezentów. Napiszcie czy coś Was szczególnie zainteresowało? Może pokazać Wam lakier z NYC na paznokciach lub pomadkę Essence na ustach?
Lecę teraz na Wasze blogi zobaczyć co u Was słychać. :)
- 7.12.13
- 78 Komentarze





