- 19.1.15
- 35 Komentarze
Hej kochani! Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję rosyjskiej glinki błękitnej z Fitocosmetic. Przyznam,
że wcześniej nie miałam do czynienia z typowymi glinkami w proszku,
które trzeba sobie wcześniej przygotować. Miałam często maseczki
glinkowe, ale już takie gotowe. Jak się okazuje to zupełnie inna bajka.
:)
Glinka błękitna z Morza Martwego ze spiruliną i chitosanem
jest przeznaczona do każdego typu cery. Może być też stosowana na
ciało, ale ja używam jej tylko jako maseczki na twarz i szyję. Może
kiedyś spróbuję i na ciało?
Moja glinka mieści się w 60g saszetce.
Taka ilość spokojnie starcza na 5-6 użyć. Przy pierwszym mieszaniu
dolałam zbyt dużo wody i wyszła mi za rzadka, dosypałam więc glinki,
trochę dużo mi tego wyszło, ale nic się nie zmarnowało, nałożyłam ją też
na dekolt. Następnym razem wiedziałam już, że wystarczy naprawdę
niewielka ilość i glinki i wody by otrzymać 1 porcję. Do nakładania
takiej maski najlepszy byłby pędzel wachlarzykowy, którego ja niestety
nie mam (muszę kupić), więc radzę sobie przy pomocy patyczka i własnych
palców.
Gotowa do nałożenia glinka ma brudnozielony kolor. Po nałożeniu na twarz wygląda się gorzej niż Shrek. :D Z czasem (ok. 6-10 minut) zaczyna zasychać
i zmienia swój ciemny kolor na dużo jaśniejszy. Jeśli nie lubicie
uczucia ściągniętej i skamieniałej wręcz skóry dobrym rozwiązaniem jest
użycie wody termalnej. Dwa psiknięcia załatwiają sprawę i glinka jest
znów mokra. Czytałam o tym sposobie wiele razy i w końcu sama się przekonałam, bo od jakiegoś czasu mam wodę termalną Uriage.
Zmycie glinki nie jest wcale takie trudne jak mi się wydawało - wystarczy ciepła woda. Po zmyciu cera jest ładnie oczyszczona, przyjemna w dotyku, pory są zwężone. Maska z glinki wchłania nadmiar sebum,
cera jest zmatowiona. Po nałożeniu kremu nawilżającego bardzo szybko do
wchłania. Glinka błękitna nie wywołała u mnie żadnych podrażnień, ani o
dziwo uczucia wysuszonej cery (czytałam, że tak może być).
Oczyszczenie jakie zapewnia jest zdecydowanie lepsze od gotowych
maseczek saszetkowych np. z Perfecty dostępnych w drogeriach za 1-2zł.
Wiadomo też, że nie każda glinka będzie dobra dla każdego. Ta błękitna
akurat przy mojej mieszanej cerze sprawdza się bardzo dobrze.
W skład glinki wchodzą:
- glinka błękitna, naturalna wysokiego stopnia oczyszczeni,
- spirulina ma za zadanie odżywić i wygładzić skórę,
- chitosan łagodzi podrażnienia i wspomaga regenerację.
Pojemność: 60g
Cena: ok. 4-6zł
Dostępność: apteki, sklepy z kosmetykami rosyjskimi, internet.
Dystrybutorem glinek mineralnych Fotocosmetic jest firma Biosfera Polska.
Podsumowując, to
moja pierwsza glinka z prawdziwego zdarzenia i z pewnością nie
ostatnia. Wiem, że nie wszystkie glinki są dobre dla każdego. Ta
błękitna okazała się jednak świetna do mojej mieszanej cery. Cena takiej
saszetki jest niewielka, z pewnością kupię sobie kilka innych wersji.
A Wy jakie glinki polecacie?
- 10.4.14
- 49 Komentarze






