Luksusowa maska błotna do twarzy MINUS 417

17.6.17

Jeszcze do niedawna kosmetyki MINUS 417 były mi kompletnie nieznane. To luksusowa, izraelska marka, która czerpie składniki wprost z Morza Martwego, położonego mniej więcej -417m p.p.m. Już wiadomo skąd wzięła się ta zagadkowa nazwa marki. Kosmetyki zyskały na popularności dzięki ekipie ShinyBox. W kwietniowej edycji "Spełnij Marzenia" pojawił się żel do mycia z luffą, natomiast maska regenerująca do twarzy znalazła się w majowym pudełku Inspired By Naturalnie Piękna. Dzisiaj przyglądniemy się bliżej masce, a żel opiszę w innym poście, bo również mam go w użyciu.



Maseczka została umieszczona w solidnym, szklanym słoiczku o pojemności 50 ml. Pod nakrętką znajduje się dodatkowe wieczko zabezpieczające, a do aplikacji / wydobywania maski służy specjalna łopatka. W zestawie znajduje się również magnes, za pomocą którego ściągamy maskę z twarzy. Tak, tak, maseczki nie zmywamy wodą, a ściągamy ją magnesem, co postaram się Wam za moment chociaż po części zaprezentować.


Maseczka jest błotna, a zatem można było się spodziewać ciemnego koloru. Ciężko określić dokładnie jej konsystencję. W słoiczku wydaje się nieco mokra, faktycznie błotna, natomiast zabierając się do aplikacji czuć jakby była sucha. Nakładanie nie jest łatwe. W kontakcie ze skórą maska jest jak drobno zmielony, lekko zwilżony olejkami piasek. Ciężko ją rozprowadzić równomiernie na całej twarzy, potrzeba do tego chwili cierpliwości. 


Podczas kilku pierwszych zastosowań maski czułam delikatne rozgrzanie cery tuż po nałożeniu. Z każdym kolejnym użyciem uczucie to zanikało. Maseczka ma delikatny, jednak nieco specyficzny, ziemisty zapach. Zważywszy na jej cenę staram się ją trzymać na buzi jak najdłużej. To najdroższy kosmetyk jaki mam w domu. Producent zaleca ściągnięcie maski po 5 minutach, ale u mnie 20-30 minut to minimum. Ostatnio o mały włos z nią nie zasnęłam. Nie chcę wiedzieć jak wyglądałaby moja pościel gdyby tak się stało. ;) Do ściągnięcia maski służy dołączony do opakowania, mały magnes. Najpierw należy go owinąć chusteczką i dopiero wtedy zabrać się za ściąganie maseczki. Bez użycia chusteczki później bardzo trudno magnes doczyścić, także pamiętajcie o tym. Magnes przyciąga dokładnie całą maseczkę. Na koniec wystarczy przemyć twarz delikatnie wodą. Cera jest czysta i niezwykle przyjemna w dotyku. Czuć wyraźnie właściwości zmiękczające, regenerujące. Maseczka dodaje blasku, sprawia, że cera wygląda na zdrową i promienną. Nie wywołuje podrażnień, a wręcz przeciwnie, koi i łagodzi. Wykazuje właściwości nawilżające, jeszcze na drugi dzień od użycia czuć jej działanie.



Recovery Mud Mask to ukryte w słoiczku bogactwo minerałów i błota Morza Martwego, miodu, masła kakowego, oleju sezamowego, olejków eterycznych z rumianku, ogórecznika lekarskiego, wiesiołka dwuletniego, oleju ze słodkich migdałów, a ponadto witaminy E oraz B5 (pantenol). Tak skomponowany skład sprawia, że maska ma nie tylko działanie regenerująco - nawilżające, ale także wykazuje właściwości oczyszczające. W końcu błoto z Morza Martwego często jest wykorzystywane do masek oczyszczających czy nawet szamponów do włosów.


Podsumowując, maseczka bardzo przypadła mi do gustu. Dobrze wpływa na stan cery, nawilża, regeneruje, przywraca naturalny blask. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie jej zawrotna cena. Za 50 ml trzeba zapłacić ponad 450 zł! Kupując zestaw kosmetyków Inspired By Naturalnie Piękna edycja VI płacimy 129,00zł z wysyłką i mamy do tego szereg innych kosmetyków w komplecie, całość prezentowałam na blogu tutaj. Także myślę, że to jest aktualnie najkorzystniejsza opcja, pudełka jeszcze są do kupienia. Osobiście byłoby mi ciężko wydać taką sumę na maskę, ale cieszę się, że mogłam ją przetestować i zafundować tym samym swojej cerze odrobinę luksusu. Jej działanie i skład są na bardzo wysokim poziomie.

Znacie kosmetyki marki -417? Co sądzicie o takiej masce do twarzy, ściąganej za pomocą magnesu? :) 

Zobacz także...

13 komentarzy

  1. cena jest bardzo wysoka, dobrze, że ta maseczka się sprawdziła. bardzo opłaciło się zamówić ten zestaw

    OdpowiedzUsuń
  2. moja czeka w zapasach jeszcze ;) kusi bardzo

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawi mnie, a zwłaszcza magnes:D

    OdpowiedzUsuń
  4. W końcu wiem, skad ta ciekawa nazwa ;D Ciekawa jest również sama maseczka - nie wiedziałam, że istnieją takie ściągane magnesem :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsze słyszę o tej masce, magnes to już w ogóle dla mnie cudo :D:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ich żel, choć jeszcze nie używałam :). Maska fajna, choć cena kosmiczna :D

    OdpowiedzUsuń
  7. O nie slyszalam o niej wczesniej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawa maseczka, choć cena jakby z kosmosu ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo ja lubię, ale cena za wysoka

    OdpowiedzUsuń
  10. Od dawna jest moim marzeniem do przetestowania. Cena jednak nie na moją kieszeń natomiast w zestawie to mogłabym ją wypróbować i kupić.

    OdpowiedzUsuń

ODWIEDZAM

sammydress

Archiwum bloga