Antyperspirant w kremie Soft Cotton / GARNIER NEO

24.11.14

Cześć Dziewczyny! Lubię śledzić wszelkie nowinki kosmetyczne, zresztą chyba jak większość z Was. :) Głównym źródłem, gdzie szukam informacji jest oczywiście internet oraz różne magazyny czy chociażby darmowe gazetki, które można dostać w drogeriach. To w jednej z nim wypatrzyłam nowość od Garnier - antyperspirant NEO o innowacyjnej formule suchego kremu. Używam go już kilka tygodni, świeżą nowością już pewnie nie pasuje go nazywać. Zdjęcia jeszcze z czasów pięknego słoneczka na balkonie (aj, jak mi tego brakuje, teraz trzeba się tak namęczyć, żeby w miarę jasne zdjęcia wyszły). Zazwyczaj sięgam po antyperspiranty w spray'u lub w kulce, a teraz czas na suchy krem? Zapraszam na dalszą część notki i moją opinię o tym kosmetyku.
Neo to pierwszy antyperspirant Garniera o formule suchego kremu. Producent obiecuje 48 godzinną ochronę przed poceniem się oraz jednocześnie regenerację skóry pod pachami. A do tego natychmiastowe wchłanianie oraz brak śladów na skórze i ubraniach. Brzmi idealnie prawda? Dostępny jest on w 5 wersjach: Soft Cotton, Fruity Flower, Shower Clean, Fresh Blossom, Fragrance Free. Ja mam wersję o zapachu bawełnianej świeżości, czyli Soft Cotton.  Jest to zapach delikatny, przewidywalny, bardzo przyjemny, przypomina mi moje pierwsze antyperspiranty, których używałam za czasów nastolatki. Nie kłóci się on z używanymi perfumami. :)
Jak na antyperspirant opakowanie jest nietypowe. Jest to miękka tubka, zabezpieczona przezroczystym korkiem, który dość mocno się zakręca. Opakowanie jest wygodne w użyciu, poręczne, zmieści się bez problemu do torebki i raczej nie powinno w niej przeszkadzać. Szata graficzna mojej wersji utrzymana jest w biało niebieskiej kolorystyce, przyjemna dla oka. Całość przypomina po prostu krem do rąk, jak ktoś z domowników się rozpędzi i nie popatrzy co bierze, a ma w zamiarze kremowanie dłoni, to może się pomylić. Ale zapewne już po odkręceniu nakrętki pojawi się myśl "A co to za dziwne otworki" i sprawa powinna się wyjaśnić. Tubka jest bowiem wyposażona w aplikator z trzema wąskimi otworkami. Wystarczy ją lekko nacisnąć, żeby odpowiednia ilość kremowego antyperspirantu wyszła na wierzch. Z początku oczywiście robiłam to szybko, odruchowo i kosmetyku wychodziło za dużo. A za dużo produktu = długie wchłanianie. Ale już po kilku użyciach można dość do wprawy. Zetknięcie z aplikatorem jest przyjemniejsze niż np. z zimną kulką czy zwykłym sztyftem. Na początku czuć na krem na skórze, ale zaaplikowany w niewielkiej ilości dość szybko się wchłania. Kolejna kwestia to higieniczność aplikatora - ja co kilka dni albo po prostu wtedy jak sobie przypomnę przecieram go dodatkowo wacikiem z płynem micelarnym albo zwykłą suchą chusteczką.
A co z działaniem? Nie należę do osób, które mają problemy z nadmierną, a nawet dużą potliwością. Czy to dobrze czy źle to sama nie wiem, pocenie się jest potrzebne dla organizmu. Pocę się powiedziałabym - umiarkowanie. Przy wzmożonym wysiłku mocniej, ale raczej nie tak żeby pot kapał mi z czoła. Być może też moja opinia o tym produkcie nie będzie pomocna dla wszystkich osób, bo nie jestem w stanie sprawdzić jak Garnier NEO radzi sobie z większą potliwością. Jak na moje potrzeby działa bardzo dobrze. Jestem z niego zadowolona, nie zauważyłam żeby pozostawiał plany ma ubraniach, dozuję go sobie w niewielkich ilościach. 

Nie zawiera alkoholu etylowego w składzie, dzięki czemu możemy go używać tuż po depilacji, nic nie szczypie. Zawiera za to dość kontrowersyjny składnik jakim jest aluminium, jednak to jest temat na odrębną notkę. Właściwości pielęgnacyjnych większych nie zauważam, ale na plus przynajmniej to, że nie wysusza skóry i nie powoduje podrażnień.

Pełny skład: Aqua/Water, Aluminum Chlorohydrate, Dimethicone, Isopropyl Palmitate, Talc, Cera Alba/Beeswax, Arachidyl Alcohol, Parfum /Fragrance, Zinc Gluconate, Arachidyl Glucoside, Hydroxypropyl Starch Phosphate, Phenoxyethanol, Steareth-100/Peg-136/Hdi Copolymer, Peg-100 Stearate, Behenyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Perlite, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Glyceryl Stearate.
Pojemność: 40 ml
Cena:
ok. 13-14zł
Dostępność: drogerie stacjonarne oraz internetowe np. iperfumy.pl  

Podsumowując, antyperspirant Neo od Garnier sprawdził się u mnie pod względem działania, ale jak pisałam nigdy nie miałam większych problemów z potliwością. Innowacyjna formuła suchego kremu to ciekawa odmiana od tradycyjnych aerozoli czy kulek. Nie jestem jednak na tyle zachwycona tym produktem, żeby kupić kolejne opakowanie czy też inną wersję. Przekonałam się, że forma antyperspirantów w spray'u (psik, psik i gotowe) to coś co odpowiada mi najbardziej. Od jakiegoś czasu staram się też zwracać uwagę na brak aluminium w składach tego typu kosmetyków, oczywiście nie zawsze, ale raz używam takiego raz takiego.

A Wy znacie już nowość Neo od Garnier? Jaka forma antyperspirantów jest dla Was najwygodniejsza? :)

Zobacz także...

55 komentarzy

  1. Lubię takie oryginały, chętnie wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  2. Ja męczę resztki rexony, mam jeszcze cała kulkę Nivea ale ten garnier woła do mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam poza tym też Rexonę i jeszcze antyperspirant w spray'u z Garnier, nie wspomnę o zwykłych dezodorantach, ale lepiej mieć zapas takich kosmetyków :D

      Usuń
  3. Był ostatnio w Naturze w promocji ale stwierdziłam, ze mam takich produktów za dużo i nie kupiłam :0 Ale z pewnością kiedyś to zrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jeszcze promocja będzie jak nie w Naturze to w Rossmannie albo jeszcze gdzieś indziej :D Ja jak narazie też mam mały zapas antyperspirantów. :)

      Usuń
  4. chciałam go kupić, ale skoro Ciebie nie zachwycił żeby do niego kiedyś wrócić, to chyba kupię coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie nie mam mu nic do zarzucenia, bo jak na moje potrzeby działa dobrze, ale ja jednak wolę tradycyjne antyperspiranty spray'u, nie będę się bawić z tym kremem :)

      Usuń
  5. Pewnie go sobie odpuszczę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybór antyperspirantów w sklepach jest tak ogromny, że zakup tego w kremie można odłożyć na później albo też sobie darować całkowicie :)

      Usuń
  6. U mnie zachowuje się poprawnie :) Tyłka nie urywa ale też nie jest źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę jednak tradycyjne antyperspiranty w spray'u, chociaż ogólnie ten w kremie działa u mnie bez zarzutu, więc się nie czepiam bardzo :)

      Usuń
  7. Zastanawiałam się nad nim kilka razy ale jakoś mnie ta forma nie przekonuje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dość specyficzna ta formuła :) Nie widziałam, żeby inne marki miały antyperspirant w kremie albo słabo się reklamują :)

      Usuń
  8. Ja zdecydowanie wolę antyperspiranty w kulkach, chyba z przyzwyczajenia, ale mam zamiar się skusić na ten.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja najbardziej jestem przyzwyczajona do zwykłych w spray'u, ale kulek też często używam :) Ten w kremie taki inny od wszystkich się wydaje :) Ja już swoją ciekawość zaspokoiłam, ale szybko kolejnej tubki nie kupię :)

      Usuń
  9. Mam różowy i jest całkiem sympatyczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem zapachu tego różowego :)

      Usuń
  10. Ja mam wersję pomarańczową i bardzo polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O no to super, że przydał Ci do gustu )

      Usuń
  11. Jak dotąd to najbardziej lubiłam właśnie spraye, bo szybko się wchłaniały i rzeczywiście plamy na ubraniu są zminimalizowane. A ten krem zostawia ślady?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym kremem to trzeba chwilkę odczekać żeby się wchłonął, ale niedługo :) Śladów raczej nie zostawia, chyba, że się go nałoży za dużo to może się tak zdarzyć.

      Usuń
  12. Jak dotąd to najbardziej lubiłam właśnie spraye, bo szybko się wchłaniały i rzeczywiście plamy na ubraniu są zminimalizowane. A ten krem zostawia ślady?

    OdpowiedzUsuń
  13. no nie wiem, bo nie przepadam za kulkami, a tutaj można wycisnąć za dużo i też będzie się długo wchłaniało... ale kto wie, może na jakiejś promocji się skuszę ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jak nie lubisz kulek, to z tym kremem faktycznie też może być ciężko :) Najszybciej jednak się z tradycyjnymi w spary'u :) Mam nawet też teraz jeden z Garnier z zieloną zatyczką (nie pamiętam dokładnie pełnej nazwy w tej chwili) i jest super :)

      Usuń
  14. ja również uważam, że psikana forma antyperspirantu to coś co pasuje mi najbardziej, choć nie powiem do nowości zawsze mnie ciągnie i pewnie prędzej czy później się na niego skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wiem czy kiedykolwiek się na taki skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawa forma. Ja mecze Garniera mineral z dobrym skutkiem jak dotad ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię go bardzo, mam taką samą wersję zapachową - sprawdza się znakomicie :) Poluję teraz na inne wersje zapachowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawił mnie ten produkt, ale chyba głównie dlatego, że to nowość i na dodatek bardzo ciekawa. Na razie go nie wypróbowałam, ale chyba podobnie jak Ty wolę zwykłe psik psik ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnie najlepiej sprawdza się zielony Vichy ale cieszę się że jesteś zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kupiłam wersję różową, jak na razie jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety u mnie nie sprawdził się za dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  22. Miałam i był świetny ,skończył mi się i w najbliższym czasie zakupię go ponownie

    OdpowiedzUsuń
  23. Kochana, ja tak troszkę nie w temacie,ale od pewnego czasu zachwycam się zdjęciami na Twoim blogu! :D:*

    OdpowiedzUsuń
  24. Chciałabym wypróbować go :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ma fajne, takie inne opakownie. Dobrze wiedzieć, że nie szczypie po depilacji, strasznie tego uczucia nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wygląda bardzo interesująco, ale nie wiem, czy u mnie by się sprawdził

    OdpowiedzUsuń
  27. mam go i teraz innych nie będę kupowała, wyjątkowo mi odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jeszcze go nie miałam ale kupiłam kulkę Vichy na promocji w Superpharm ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam wersję różową i lubię, świetnie pielęgnuje skórę i nie ma mowy o żadnych podrażnieniach. Sprawdza się w normalne dni i chętnie kupię nowe opakowanie, bo żaden roll on nie pielęgnował tak fajnie skóry, szczególnie podatnej na podrażnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Często widzę reklamę w TV tego produktu i się zastanawiam nad jego zakupem. Zainteresowanie jednak jest na tyle duże, że pewnie go zakupię:) bo nie ma jak zaspokojenie własnej ciekawości:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Chętnie bym go wypróbowała, bo zbiera całkiem fajne opinie :) Jak na razie używam dezodorantu Dove, nie jest zły, ale też jakoś specjalnie nie powala :/

    OdpowiedzUsuń
  32. muszę wypróbować ten produkt w przyszłości, sporo ostatnio o nim słyszę :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie miałam go jeszcze, bardzo mnie ciekawi- muszę go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Skusiłam się na ten antyperspirant i jestem z niego zadowolona :) Zamówiłam sobie inną wersję :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Lubię takie specyfiki i zastanawiam się nad jego kupnem, ponieważ mój antyperspirant jest na wykończeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  36. nieźle wymyślili, ale nie dopracowali ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam wersję różową Fruity Flower i też nie mam problemów z poceniem, dlatego u mnie również się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  38. ja jeszcze go nie znam ale na 100 % kupię gdy wykończę moje inne dezodoranty a chcę mieć dokładnie ta wersję :)

    OdpowiedzUsuń
  39. ja go u siebie jeszcze nie widziałam :(

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja zazwyczaj sięgam po antyperspiranty w sztyfcie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Kupiłam go ostatnio, na razie czeka w kolejce ale lubię kulki Garniera więc mam nadzieję, że ten też polubię :)

    OdpowiedzUsuń

ODWIEDZAM

sammydress

Archiwum bloga